Oblicza afazji (3)
W niniejszym cyklu zaprezentowałam już dwie panie, które zmagają się z afazją poudarową. Dzisiaj przedstawiam mojego kolejnego pacjenta, Pana Mikołaja, u którego afazja – mimo pozornych podobieństw – przybiera jeszcze inny obraz. Także tutaj na pierwszy plan wysuwa się niedowład prawostronny i trudności z komunikacją, jednak dokładna analiza problemów nie przypomina ani Pani Mirki, ani Pani Marii. Udar niedokrwienny objął u pacjenta głębokie struktury lewej półkuli mózgu (wyspę, lewy konar mózgu, przednio-środkową część płata skroniowego), co wiąże się z podstawowym deficytem: trudnością z aktualizacją słów i ich zapamiętywaniem. W praktyce utrudnia to porozumienie na jakikolwiek temat: brakuje przede wszystkim czasowników i rzeczowników wszystkich kategorii, chociaż mówiąc bardziej precyzyjnie, pacjent czasem potrafi przywołać dane słowo, ale wielokrotność powtórzeń nie wpływa na łatwiejsze przypomnienie go sobie kolejnym razem (jak ujął to sam Pan Mikołaj, „teraz jest – teraz nie ma”, co doskonale opisuje ten problem).
Mimo początkowych nieznacznych trudności z dowolnym ułożeniem aparatu artykulacyjnego, Pan Mikołaj realizuje wszystkie dźwięki mowy, nienagannie powtarza wyrazy i zdania. Bez trudu dopasowuje formy gramatyczne; koniugacja i deklinacja występują też naturalnie jako ciągi zautomatyzowane, mowa spontaniczna sprawia jednak problem. Pacjent wykazuje intencję komunikacyjną, jednak aby zadać spontaniczne pytanie poza kontekstem, wykorzystuje gesty i symboliczne rysunki (np. pytanie o wiek – rysowane kreski); jego podpowiedzi werbalne nie naprowadzają rozmówcy na interesujący go wątek.
Obok dominującego deficytu pamięci można zauważyć trudności w rozumieniu mowy: Pacjent wyciąga wnioski z sytuacji, rozpoznaje pojedyncze słowa i proste komunikaty, ale wyrażenie złożonego polecenia bez wsparcia gestem i przykładem uniemożliwia jego zrozumienie.
W ciągu pięciu lat od udaru Pan Mikołaj opracował czytelne pisanie lewą ręką (przed udarem był praworęczny), bezbłędnie przepisuje teksty, ale jest w stanie zapamiętać najwyżej trzy litery, nie pisze ze słuchu. „Czyta” na zasadzie rozpoznawania pojedynczych słów – po kilku latach mozolnej terapii rozpozna w ten sposób nawet 90% wyrazów z jednej kategorii, a w tekście – pojedyncze słowa, sam jednak doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest to swobodne czytanie ze zrozumieniem takie, jak przed udarem.
Jako pracownik naukowy jest osobą doskonale wykształconą, nie tylko wiele czytał, ale i publikował własne teksty. Jego zasób słownictwa i erudycję można więc uznać za ponadprzeciętne. Także tryb życia sprzed udaru nie implikował jego wystąpienia: Pan Mikołaj unikał używek, wiele czasu spędzał na świeżym powietrzu, pokonując pieszo dziesiątki kilometrów. Cóż, czasem jedynie badania profilaktyczne pozwalają przewidzieć niektóre nieodwracalne konsekwencje…
Komentarze
Prześlij komentarz